xxxxxxxxxxxxxxxxx
Lubię tę górę za miękkość jej konturów,
za (nie)pewną dyskretność, za nie wywyższanie się .....
lub za niewysokie wywyższanie się ..... lub za niskie wywyższanie się .....
albo za wysokie zniżanie się ..... za nie takie znowu okropne płaszczenie się .....
Czasami jednak wyobrażam sobie, że za nią jest jeszcze jedno pasmo, ogromnych,
ośnieżonych gór co wyglądają jak nieruchome chmury. Częściej jednak
wyobrażam  sobie, że pojawia się morze, góra wtedy odpływa, już nie zasłania .....
Mogłoby też być zamiast łąki głębokie jezioro.
Głębia, głębia ...... głębi górom brakuje. Dziwna jest głębia gór – odwrotna .......
Mógłbym więc o tej górze powiedzieć, że jest płytka? ..... Nie – to mógłbym tylko napisać.




Somebody, long time ago,
told me about someone who had delighted him
with a superbly fantastic and exciting definition of a mountain.
The definition was so marvellous that it was unrepeatable, because when
repeated would lose its superbness. One can suppose the superbness was
mainly of prosodic nature, although the selection of metaphors could also be
amazing, dazzling and deafening, so surprising that it disabled remembering.