
|
xxxxxxxxxxxxxxxxx
|
Kiedyś,
bardzo niedawno temu, może przed godziną, kiedy wszystko było
równiną, kiedy wszędzie były równiny, nadciągnęła chmura.
Była wielka, owszem. Była ciemna, lecz przecież nie przerażająco
czarna. Była ciężka, choć często przybywały tu chmury tak
ciężkie, iż ledwo przesuwały się dalej, zawisały, przystawały
i nie mogły ruszyć z miejsca ..... I nagle pękła, rozwarła się,
może rozpruła zahaczywszy o czubek drzewa. Wtedy wypadła z niej
góra.
One
day, not so very long ago, maybe an hour ago, when everything was a
plain, when plains were everywhere, a cloud came. Well, it was quite
big. It was dark, but not awkwardly black. It was heavy, though
really heavy clouds used to come here often, so heavy they could
hardly flow forward and away and they were suspended, stopped, could
not move ...... And suddenly it cracked, opened, split, maybe a tree
top tore it. Then a mountain dropped out from it.
Iam,
antaŭ tre mallonge,
eble antaŭ unu horo,
kiam ĉio estis nur
ebeno, kiam ebenoj vastiĝis
ĉie, alvenis la nubo.
Nu, ĝi estis grandega.
Ĝi estis peza, kvankam
ofte alvenis ĉi tien
nuboj tiom pezaj, ke ili malfacilege ŝovis
sin pluen, ili pendumis, haltis kaj ne povis ekflui ..... Kaj subite
la nubo krevis, disiĝis,
malfermiĝis, eble iu
arbopinto disŝiris
ĝin. Tiam el ĝi
la monto elfalis surteren.
|